Rezygnacja z MLM

279
0
Share:

Polski Marketing Sieciowy ma poważny problem. Dane są nieubłagane: prawie 90 procent osób rezygnuje w ciągu pierwszego roku działalności. Na pewno nie raz spotkałeś na swojej drodze ludzi, którzy wdawali się pełni entuzjazmu i wróżyłeś im sukces w tym biznesie. Po roku patrzysz na listę znajomych zaangażowanych w Marketing Sieciowy i widzisz, że jest to lista imienia Kubusia Puchatka: większość jest „zniknięta”…

Jakie są tego powody? Oto kilka najczęstszych.

Brak czasu na prowadzenie biznesu. Jeden z moich znajomych przekonywał mnie kiedyś, że najlepszym rozwiązaniem jest rolnictwo. Streścił to w następujący sposób: się sieje, se rośnie, się zbiera, się zarabia. Okazało się, że najgorzej jest z tym „se rośnie”. Nie poświęcił temu zbyt wiele czasu. Każdy biznes wymaga poświęcenia czasu. Robienie czegoś „na boku”, mimochodem, od niechcenia, nie przyniesie sukcesu. Jeśli nie jesteśmy gotowi na poświecenie czasu naszemu biznesowi to lepiej się za to nie zabierać.

Brak pieniędzy na rozpoczęcie działalności. Niestety, wciąż wiele osób sadzi, że MLM to pakiet startowy a później już tylko pasmo nieustających sukcesów. To stanowczo za mało. Prawda jest taka, że rozwijanie marketingu sieciowego KILKA RAZY przewyższa wartość pakietu startowego. Bez tej wiedzy już po kilku miesiącach zaczyna brakować pieniędzy na konieczne inwestycje i zaczynamy powątpiewać w sukces. Rezygnacje z tego powodu są bardzo częste. Trzeba to wiedzieć zanim przystąpi się do tego biznesu aby uniknąć rozczarowań.

Niecierpliwość. To być może znak naszych czasów. Kiedyś, w czasach, w których wysyłało się tradycyjne listy pocztą czekanie kilku, kilkunastu dni na odpowiedź było czymś naturalnym. Dzisiaj brak odpowiedzi na SMS przez więcej niż minutę budzi albo panikę albo zniecierpliwienie. Nie oszukujmy się: biznes wymaga czasu. Jeśli na nasz biznes nie przeznaczymy wystarczająco dużo czasu nie mamy co marzyć o sukcesie. Przygotowywanie prezentacji, spotkania z klientami i współpracownikami nie mogą się dziać w pośpiechu. Możemy popaść w banalną pułapkę: nie mamy czasu na biznes więc efekty są niezadowalające. Skoro nie ma efektów to zaczynamy biznesowi poświęcać coraz mniej czasu. Koło się zamyka a wraz z nim nasz biznes.

Brak wiary w sukces, zwątpienie. To pochodna jednego z mitów na temat marketingu sieciowego: zakładamy biznes, kupujemy pakiet startowy i pieniądze zarabiają się „same”. Tymczasem okazuje się często, że nie wszyscy znajomi chcą się wpisać do naszej grupy, nie chcą kupować naszych produktów. Od razu rodzą się wątpliwości: może ja się nie nadaję, może w Warszawie się uda bo tu ludzie są jacyś tacy dziwni, to nie jest pomysł na Polskę, w Stanach na pewno by się udało. Te wątpliwości często są wydumane, ale potrafią skutecznie przesłonić korzyści płynące zNetwork Marketingu. Niestety, wiele osób tego nie dostrzega i rezygnuje.

Przejście ze strefy komfortu w strefę ryzyka/niepewności. Pragnienie komfortu jest czymś naturalnym dla człowieka. Opuszczenie tej strefy budzi lęk i to też jest naturalne. Dlatego tak ważne jest, aby Twój sponsor przeprowadzał Cię z jednej strefy do drugiej umiejętnie, bez niepotrzebnego pośpiechu. Przede wszystkim mając na uwadze Twoje umiejętności i chęci. Wrzucanie na głęboka wodę czasem przynosi dobre skutki. Ale czasem ta woda jest dla nas zbyt głęboka. Dobry sponsor potrafi rozpoznać, na jakiej głębokości sobie poradzisz.

Załóżmy, że przystąpiłeś do marketingu sieciowego, by osiągnąć finansową niezależność. Za zarobione pieniądze chcesz wyjechać na pół roku na Alaskę żeby cieszyć się piękną naturą i kontaktem z łosiami, zupełnie jak w popularnym serialu. Sponsor powinien wiedzieć o Twoich marzeniach. Także po to, żeby w chwilach Twojego zwątpienia przypomnieć Ci którąś z kultowych scen „Przystanku Alaska” i zmotywować do dalszej pracy. Jeśli sami zapomnimy o powodach przystąpienia do MLM to dobry sponsor nam o tym przypomni. Zły podzieli Twoją rezygnację.

Na marginesie trzeba przypomnieć, że pionierzy marketingu sieciowego nie mieli sponsorów więc obarczanie winą za nasze niepowodzenie naszego sponsora jest tylko nieudolnym samousprawiedliwianiem samych siebie, ale z drugiej strony dobry sponsor może nam bardzo pomóc i przyczynić się do naszej pomyślności.

Jeśli poważnie zastanowimy się nad przeszkodami, które mogą stanąć na drodze do naszego sukcesu to zwiększamy szanse na to, że ta droga będzie jeśli nie łatwiejsza to na pewno bardziej fascynująca.