Nie chcę iść na odwyk

215
0
Share:

Co jakiś czas przez media przewala się dyskusja na temat prawa do posiadania broni. Najczęściej wywołana jest jakimś tragicznym wydarzeniem. Obrońcy tego prawa argumentują, że pistolet sam nie strzela. Zawsze za tym stoi człowiek. I argumentują, że w takim razie należałoby zabronić produkowania noży bo można nimi zarówno kroić chleb jak i wyrządzić komuś krzywdę. Przypomniało mi się to podczas ostatniej Akademii w Warszawie. Rozmawialiśmy o pieniądzach. Ile dobrego można zrobić dzięki nim… I ile złego… Jeden z uczestników rozmowy podał swój przykład. Zachłysnął się tym, że dorobił się dużej gotówki i zaczął jej używać dla własnych przyjemności. Tak przynajmniej mu się wydawało. Bo przecież cóż złego w tym, żeby raz na jakiś czas kupić sobie jakąś używkę i czerpać przyjemności z samego faktu jej zażywania. Przecież to tylko używka, prawda? Jak sama nazwa wskazuje służy do tego, żeby jej używać. Zanim zorientował się, co robi już był uzależniony. Pieniądze służyły tylko i wyłącznie temu, żeby zaspokajać głód heroiny, alkoholu, mocnych rozrywek. Ale to, że mogliśmy z nim rozmawiać to dowód na to, że jednak wydarzyło się w życiu tego człowieka coś, co uchroniło go przed smutnym końcem.

Przykład naszego rozmówcy był bardzo przejmujący ale jednocześnie budujący. Skłonił mnie do zastanowienia się nad moim stosunkiem do pieniędzy.

Gdyby pieniądze porównać do tego noża z początku wpisu to ja go używam do krojenia chleba. Co więcej: tym chlebem chętnie dzielę się z innymi. I – jak nietrudno się domyślić – nie mam zamiaru używać go do napadania innych.

Brzmi to jak banał, ale to prawda potwierdzona po wielokroć: pieniądze o wiele lepiej spisują się w naszym życiu gdy są środkiem do celu a nie samym celem. Jednak mają złowieszczy blask, który oświetla prostą drogę do przepaści. Łatwo dać się oślepić.

Ponieważ znakomita większość używek jest mi całkowicie obca pomyślałam przez chwilę, że widocznie za mało zarabiam 🙂 Ale nie… Nie narzekam na brak pieniędzy, realizuję swoje pasje, dzięki pieniądzom podnoszę swoje kwalifikacje. Marketing Sieciowy stworzył mi takie możliwości i skrzętnie z nich korzystam. Stworzona przeze mnie sieć, satysfakcja Klientów powodują, że bardzo trudno byłoby mnie skusić i ściągnąć na drogę, z której niełatwo byłoby zawrócić. Ale mam też pewność, że dzięki temu, co do tej pory osiągnęłam miałaby mocną motywację żeby ominął mnie smutny koniec. To oczywiście nie praca, ale to, co dzięki niej mogę nazwać używkami swojego życia. To zaufanie innych, miłość bliskich, przekonanie do wartości które wyznaję. Znowu brzmi jak banał, prawda? To spróbujcie sobie wyobrazić naprawdę ciężką sytuację, w której znaleźlibyście się z powodu braku pieniędzy. Czy wtedy przenocuje Was właściciel osiedlowego sklepu monopolowego, w którym przepuściliście fortunę? Czy Wasz diler narkotyków, który brał grube pieniądze za kolejną „działkę” pomoże w znalezieniu uczciwej pracy? Czy krupier z kasyna, w którym zastawiliście wszystkie oszczędności odwiedzi Was w szpitalu na odwyku? Odpowiedzi są oczywiste. Teraz pomyślcie jak zachowaliby się ludzie, których zaufania nigdy nie zawiedliście, jak postąpiłaby rodzina, która naprawdę Was kocha. Czy wartości, które są naprawdę dla Was ważne pomogłyby przetrwać najtrudniejsze chwile.

Pomaganie innym jest dla mnie czymś w rodzaju narkotyku. Nie chcę iść na odwyk.