Pożeracze czasu.

Share:

Zewsząd otaczają nas rozpraszacze. To rzeczy, które niszczą naszą produktywność. Nie pozwalają się skupić na zadaniu i powodują, że bezsensownie tracimy czas. A czas – jak wiadomo – jest jedną z tych wielu rzeczy, których nie da się kupić.

Co najbardziej pożera nasz czas? Słodkie i śmieszne kotki w Internecie. Wiem, że niektóre z nich są naprawdę przesłodkie, ale tak naprawdę z oglądania ich wyczynów i wygłupów niewiele zyskujemy. Tracimy czas. Po pierwsze bezpowrotnie a po drugie tracimy go o wiele więcej niż czas poświęcony na oglądanie kotków. Po prostu po każdej „sesji” z nimi o wiele trudniej przychodzi nam powrót do stanu skupienia i „normalnej” pracy. Jeśli twierdzimy, że oglądamy te puchate śliczności po to, żeby się odprężyć oszukujemy samych siebie. O wiele lepszym sposobem na odprężenie jest spacer. Albo drzemka. Tak drzemka… Nie bójmy się jej.

Pracować długo to nie znaczy pracować dobrze. Niby jest to prawda znana, ale jednak codzienne doświadczenie temu przeczy. Specjaliści piszą wprost: praca w bloku dłuższym niż 90 minut jest nieefektywna. Zaczyna się od bólu głowy i pleców a także braku koncentracji. Po półtorej godzinie trzeba zrobić przerwę. Tylko błagam – nie na śmieszne kotki w Internecie…

Jesteśmy na usługach swoich smart fonów. Sama zauważyłam, że prawie zawsze natychmiast reagowałam na nowy sms lub powiadomienie. To skutecznie wybija z rytmu pracy, odrywa nas od ważnych zadań. Tymczasem – sprawdźcie to sami! – ponad 90 procent smsów i powiadomień z Facebook’a to nie są sprawy nie cierpiące zwłoki. Spokojnie mogą poczekać.

Tak modny i szeroko opisywany multitasking może stać się pułapką. Wiadomo bowiem, że nie da się jednocześnie albo w krótkich odstępach czasu pracować nad zadaniem, które wymaga uruchomienia tej samej części naszego mózgu. To tak jak z ręką. Najpierw ćwiczymy biceps za pomocą ciężarków 5-kilogramowych, a potem przerzucamy się na 10-kilogramowe… Czy to jest multitasking? Najlepiej sprawdza się taki tryb aktywności, w którym jednocześnie angażujemy różne części ciała. Na przykład ćwiczenia yogi i słuchanie ciekawych, inspirujących wykładów z naszego smartfona.

Poczta elektroniczna nadal pełni ważną funkcję w naszym życiu i w naszym biznesie. Czy jednak ustawiczne sprawdzanie zawartości skrzynki nie trąci już nerwicą natręctw…? Wierzcie mi: najważniejszych spraw i tak się załatwia e-mailem. Większość poczty to albo spam, albo rzeczy, które można załatwić później. Jeśli ktoś ma do Was naprawdę niezmiernie ważną sprawę to zatelefonuje.

Zarządzanie naszym czasem to umiejętność, którą można nabyć bez trudu. Wystarczy zastosować matrycę Esenhower’a i trzymać się jej. Wtedy nasz czas będzie lepiej wykorzystany, nasza produktywność wzrośnie i łatwiej nam będzie wejść w tę upragnioną fazę flow.

6 comments

  1. Jadwiga | Laboratorium Zmieniacza 18 Maj, 2018 at 13:31 Reply

    Z tymi powiadomieniami z social media zgadzam się w 100%. Dlatego “odklikałam” sobie większość powiadomień – tak z grup, jak i z aktywności znajomych. Dodatkowo mam wtyczkę, która na komputerze całkowicie blokuje mi dostęp do strumienia aktualności. Dzięki temu nie zatrzymuję na kotkach 😉 nawet jeśli akurat potrzebuję skorzystać z Fb, bo np. chcę coś opublikować na swojej grupie albo na fp.

    • Swiat Netowrk Marketingu 18 Maj, 2018 at 19:39 Reply

      Widzę ,że świetnie sobie poradziłaś z niepotrzebnymi pożeraczami czasu. Gratuluje 🙂

  2. Pau Elegancka Tracz 18 Maj, 2018 at 21:32 Reply

    Na czas pracy wyłączam/odłaczam się od social media, własnie żeby uważnie i na spokojnie skupić się na zadaniu, mam też wyłączone powiadomienia z massengera