Kawa

291
0
Share:

Dość powszechne jest przekonanie, że naturalnym otoczeniem prowadzenia biznesu jest biuro z całym jego anturażem: typowe meble, schludnie ubrane asystentki zarządu, drukarki, bidon z wodą. Spotykamy się z tym na co dzień. Oczywiste jest, że w wielu dziedzinach biznesu w takim właśnie otoczeniu prowadzi się rozmowy rekrutacyjne, negocjuje umowy. Są jednak takie gałęzie biznesu, które mogą się bez tego obejść. Marketing Sieciowy jest jedną z nich. Natura naszego biznesu wymaga podtrzymywania regularnego kontaktu z naszymi klientami i współpracownikami. Nie deprecjonując korpo-oprawy biurowej chcę wykazać kilka niekwestionowanych zalet innego podejścia do pracy.

Jeśli przyjąć, że do prowadzenia negocjacji wystarczy nam poręczny laptop i kilka próbek produktów idealnym miejscem do spotkania będzie kawiarnia. Takie rozwiązanie ma tyle zalet, że ewentualne wady przy nich bledną.

Pierwsza zaleta to możliwość wyboru przez klienta. Jeśli ma swoją ulubioną kawiarnię, na dodatek niedaleko domu lub miejsca pracy to właśnie tam powinniśmy się z nim umówić. Rozmówca czuje się swojsko w tym miejscu zna obsługę (i vice versa), pije tam swoją ulubioną kawę. Ponieważ jest to miejsce znane mu, to w naturalny sposób buduje się jego poczucie bezpieczeństwa. Nic go nie rozprasza, czuje się u siebie. W takiej atmosferze łatwiej będzie mu się skupić na treści rozmowy. Nic z otoczenia nie będzie go rozpraszać. To znacznie skraca dystans dzielący nas do rozmówcy.

Kolejna zaleta to sama kawiarnia. Głównie jej wystrój (zazwyczaj stonowany), kolory (często ciepłe i nienachalne), miłe zapachy. Nie bez znaczenia jest też atmosfera tworzona przez obsługę i klientów. W przeciwieństwie do pubów i piwnych barów w kawiarniach gra się ściszoną i delikatną muzykę, która nie odwraca uwagi od rozmowy i nie powoduje irytacji. To bardzo ważny atut w naszych negocjacjach. W kawiarniach na ogół nie rozmawia się podniesionym głosem. A ten jak wiadomo znamionuje często osoby niepewne swoich racji. Mówiąc cicho i nie przekrzykując się z klientem łatwiej trafimy do niego i jesteśmy bardziej przekonujący.

Nie bez znaczenia jest fakt, że do kawiarni możemy zaprosić naraz kilka osób. Oszczędność czasu jest oczywista, ale dochodzi dodatkowy czynnik: przy dobrze prowadzonych negocjacjach nasi klienci będą się nawzajem „napędzać”. Innymi słowy: jeśli jedna osoba kupi od nas jakiś produkt, automatycznie wzrastają szanse na to, że uczyni tak kolejna.

Wiele kawiarni oferuje teraz możliwość wizyty ze swoimi dziećmi. Są one nie tylko tolerowane, ale nawet mile widziane. Tego atutu trudno nie docenić. Klientka (bo najczęściej chodzi o mamy z dziećmi) chętniej przyjdzie na takie spotkanie ze swoją pociechą, zamiast wynajmować i płacić za opiekunkę. W naturalny sposób obecność dziecka prowokuje do rozmów o rodzinie, wychowaniu, codziennych kłopotach zwykłych mam. Ludzie na ogół lubią mówić o sobie. A uważne ich słuchanie buduje unikatową więź. Z takiej więzi grzechem byłoby nie skorzystać. Wymiana pozytywnych emocji powoduje, że przejście do rozmowy o właściwym celu spotkania staje się nienatarczywe i wzrasta prawdopodobieństwo powodzenia.

Atuty kawiarni można także wykorzystać przy rekrutacji. Atmosfera standardowego biura, dystans blatu dzielący rozmówców często powodują skrępowanie naszego przyszłego partnera biznesowego. Rezygnując ze swobodniejszego tonu rozmowy być może tracimy okazję znalezienia kogoś, kto swoim talentem i umiejętnościami przyczyniłby się do sukcesu naszej firmy. Atmosfera kawiarni przełamuje dystans i dodatkowo buduje u rozmówcy przekonanie, że nie hołdujemy korporacyjnym zasadom (a przynajmniej nie wszystkim) i jesteśmy ludźmi otwartym, dla których nie liczy się sztywna forma a bardziej drugi człowiek i to, o co nas wzbogaci.