Etyka MLM

399
0
Share:

 

Głęboko wierzę w to, że każdy biznes – w tym także MLM – nie tylko może ale powinien być prowadzony w oparciu o pewne zasady moralne. Nie mam podstaw, aby kogokolwiek oskarżać, że prowadzi swój biznes z naruszeniem takich norm, ale życie podpowiada mi, że okazja czyni złodzieja. Duże pieniądze kuszą jeszcze większymi, łatwy zysk prowokuje do nadużyć a ludzie są tylko ludźmi. Marketing Sieciowy jest stosunkowo nową branżą ale na tyle okrzepłą, że można się pokusić o rozpoczęcie pewnej dyskusji. Dyskusji o kodeksie etyki MLM.

 

Wiele korporacji zawodowych (lekarze, adwokaci) ma swoje kodeksy etyki. Są to mocno sformalizowane dokumenty stojące na straży godności zawodu i uczciwego traktowania klientów/pacjentów. Państwo doszło do wniosku, że pewnym grupom zawodowym można oddać część władzy: władzy sądzenia. Mechanizm samoregulacji środowiska funkcjonuje od dawna i ma się raz dobrze, raz gorzej. Ale funkcjonuje. Znany jest przykład apelacji francuskich winiarzy, którzy nie dopilnowali kontroli jakości swoich win i wybuchł skandal. Pod znanymi markami oferowano kiepskiej jakości sikacze, zdarzały się przypadki farbowania tanich win. Państwo francuskie zagroziło, że zajmie się kontrolą jakości win, jeśli apelacja sama sobie z tym nie poradzi. Straszak zadziałał.

Podobnie jest np. z adwokatami. Zanim do akcji wkroczy sąd powszechny korporacja najpierw sama próbuje uporać się z problemem. Adwokat staje przed rzecznikiem dyscyplinarnym i tam się broni przed zarzutami. Ma szansę odwołania od decyzji. Są przypadki nie tylko zawieszenia w prawie wykonywania zawodu ale nawet wydalenia z niego.

Taka samoregulacja jest możliwa przy kilku zastrzeżeniach. Po pierwsze, musi istnieć instytucja stojąca na straży godności zawodu. W przypadku adwokatów to okręgowe rady adwokackie i Naczelna Rada Adwokacka. Po drugie, przynależność do nich jest obowiązkowa. Nie można wykonywać tego zawodu bez odpowiedniego wpisu na listę czynnych adwokatów w konkretnej okręgowej radzie. Po trzecie, musi istnieć powszechna w zawodzie zgoda na respektowanie orzeczeń rzeczników dyscyplinarnych, jeśli zapadną ostatecznie. Po czwarte, do takiego ciała przynależność jest definiowana obszarem (miejscem), na którym wykonuje się zawód.

To rodzi poważne wyzwania dla naszej dyskusji.

Marketing Sieciowy nie zna granic geograficznych. Trudno więc byłoby sobie wyobrazić powołanie czegoś w rodzaju Okręgowej Rady Biznesu MLM. Bo w jaki sposób określić przynależność terytorialną? Miejscem zarejestrowania działalności gospodarczej, miejscem odbioru czy dostarczania towaru, narodowością przedsiębiorcy? To pierwsza trudność. Poważna i nie jedyna.

Na powołanie takiej Rady musiałaby istnieć zgoda wszystkich bez wyjątku przedsiębiorców branży MLM. Czy to w ogóle jest realne…? Musielibyśmy się najpierw policzyć, zebrać, zdefiniować, kto jest przedsiębiorcą działającym w Marketingu Sieciowym, a kto tylko dorywczo się tym zajmuje, a więc nie podpada pod „władzę” Rady. Bardzo trudne, i czy w ogóle możliwe…?

Poza tym musiałoby istnieć jakieś ciało kontrolne wyposażone w wyraźne kompetencje, dzięki którym można by określać, kto ma a kto nie ma prawa posługiwać się nazwą branży w swojej działalności. Można to sobie wyobrazić, ale gdzie się wtedy podzieje wolność działalności gospodarczej, wolność gospodarcza w ogóle?

Pozostaje jeszcze państwo czyli administracja publiczna. Ona tez musiałaby zgodzić się na takie samoograniczenie. Jak do tego przekonać rządy i polityków…? Tutaj w grę wchodzi już „czysta” polityka, lobbowanie, dyplomacja. Czy jesteśmy w stanie tego dokonać…?

No i system nadzoru branży. Czy w (hipotetycznym) przypadku, gdy jakaś Rada Etyki MLM wykluczy kogoś z zawodu nie łamiemy jego praw? Oczywiście można sobie wyobrazić sytuację, że przynależność do tego ciała będzie dobrowolna, ale jaką wtedy siłę będzie mieć taka Rada? Jeśli coś nie jest obowiązkowe, to czy znajdzie szacunek i poważanie? Jak zbudować autorytet takiej instytucji jeśli ma naprawdę powstać? Czy autorytet ma być formalny, czyli wynikający z zapisów kodeksowych, czy raczej czekać aż swobodnie, bez formalnych zabiegów wykształci się coś w rodzaju społecznej rady, która będzie miała autorytet w środowisku wynikający z naturalnego autorytetu jej członków?

Zdając sobie sprawę z ogromu problemu nie stawiam żadnych tez. Raczej dzielę się swoimi wątpliwościami i zachęcam do dyskusji.

Czy możemy się obejść bez czegoś w rodzaju Rady Biznesu MLM? Czy branża jest na tyle dojrzała, by zacząć się konsolidować, skupiać wokół powszechnie uznawanych zasad, w tym także etycznych? Czy przestrzeganie zasad moralnych w tym biznesie musi się odbywać w sposób sformalizowany? Oczywiście można żyć złudzeniami, że ludzie są na ogół dobrzy, ale gdyby tak było to niepotrzebne byłyby sąd, prokuratury, policja i więzienia. Z drugiej strony powstanie Rady wiąże się z kosztami. Wiadomo, że nie ma darmowych obiadów. Wszystko kosztuje. Czy to nie pokusa do tego, by zostać prominentnym działaczem Rady i zacząć żyć właśnie z bycia działaczem? Podobno Oscar Wilde powiedział: nie ulegam niczemu z wyjątkiem pokus. Jeśli więc nie formalne ciało stojące na straży etyki w naszym biznesie to co?

Nie roszczę sobie praw do występowania jako autorytet w tej dziedzinie. Po prostu bardzo głęboko na sercu leży mi dobro Marketingu Sieciowego. Uważam, że jest na prostej drodze do sukcesu, ale po drodze czyha mnóstwo zagrożeń. W tym także właśnie dotyczących zasad moralnych. Nikt za nas tego nie załatwi. Nie możemy czekać z założonymi rękoma. Być może nadszedł czas, by rozpocząć dyskusję na ten temat. Wiem, że nawet stworzony przeze mnie katalog potencjalnych problemów nie jest pełny. Ale może sprowokuje rozmowę, podczas której przynajmniej uda się określić, czy taki pomysł ma szansę realizacji, czy w ogóle jest potrzebny. Ale może to jeszcze nie ten czas. Z drugiej strony…Może kiedyś nasi następcy będą mieli do nas żal, że zaprzepaściliśmy świetną okazję. A jak wiadomo z piłki nożnej – i nie tylko z niej – niewykorzystane okazje się mszczą.