Blog

207
0
Share:

Nie wiem, czy ocieplenie klimatu to fakt, czy tylko niepotwierdzona teoria, ale ostatni weekend w Dublinie był wyjątkowo upalny. Miałam wrażenie, że moje psy wolałyby zamienić się w krety i zakopać się głęboko pod ziemią. Nawet spacer wydawał się sprawiać im ból. Wyjście było jedno: ograniczyć wysiłek do niezbędnego minimum. Jeśli ma się ogródek, odrobinę zieleni i cienia można sobie zafundować leniwe popołudnie. Tak też zrobiłam. Moje myśli nieśpiesznie krążyły wokół perypetii pewnych rudowłosych bliźniaków przeniesionych w czasie a ponieważ ich przygody nieuchronnie zmierzały do końca postanowiłam na chwilę książkę odłożyć. Zaczęłam zastanawiać się nad wakacjami. Uwielbiam amerykańskie kaniony. Może w tym roku pojedziemy zwiedzić nowy. Właściwie nie ma powodu, żeby się nie udało. Samolot, wypożyczony na miejscu samochód i czas. Widoki, zapachy i wrażenia warte są wszystkiego. Kiedy oglądam zdjęcia z naszych wypraw zawsze mam ochotę rzucić to, co w tej chwili robię i wyjechać. Uwielbiam podróżować. A najlepiej jak podróże wiążą się z spotykaniem nowych ludzi, podnoszeniem kwalifikacji, poznawaniem nowych idei i pomysłów. Całkiem spora część moich podróży związana jest z moją działalnością w Marketingu Sieciowym. Do tej pory wydawało mi się to tak oczywiste, że nie zastanawiałam się głębiej nad tym. Oglądając zdjęcia z wyprawy do Wielkiego Kanionu pomyślałam, że prawie 400 lat temu do wybrzeży Ameryki przybyli Ojcowie Pielgrzymi. Mieli przed sobą nieznany kontynent, mnóstwo wątpliwości, wyzwania, które pewnie wydawały im się ponad siły, ale jednak zaryzykowali. Założyli pierwszą w Ameryce angielską kolonię i prowadzili życie zgodne z wyznawanymi przez siebie zasadami. Dziś wiemy, że nie było im łatwo. Tym bardziej podziw budzi ich determinacja. W o ile lepszej sytuacji jesteśmy my… Nie musimy bać się religijnych prześladowań, nie musimy uciekać z własnego kraju, nie musimy z bronią w ręku pełnić całonocnych dyżurów w naszych osadach. Czasem wydaje mi się, że nie potrafimy docenić tak oczywistych rzeczy. Mamy nieskrępowane możliwości rozwoju, kształcenia, zdobywania doświadczenia. Tak wiele zależy wyłącznie od nas. Znam oczywiście w moim otoczeniu ludzi, którzy przyczyn swoich niepowodzeń upatrują wyłącznie w działaniu lub zaniechaniu innych, w warunkach, na które podobno nie mają wpływu. Każdy człowiek jest inny i każde życie jest inne. Ja postawiłam na MLM i nigdy nie żałowałam swojego wyboru. Właśnie siedząc w upalny dzień w ogródku uświadomiłam sobie, że planując wakacje konsultuję wszystkie szczegóły właściwie sama ze sobą i swoim mężem.  Gdybym zajmowała się czymś innym, pracowała w tradycyjnej firmie pewnie musiałabym zdać się na decyzję mojego przełożonego. Najpierw jego decyzja o terminie urlopu a dopiero później planowanie wyjazdu, kupno biletów itd. Dzięki temu, że pewnego dnia podjęłam taką a nie inną decyzję, że zaryzykowałam i jestem konsekwentna mam dzisiaj niebywały komfort. Każda decyzja, nawet z pozoru najdrobniejsza i błaha rodzi jakieś konsekwencje. 400 lat temu grupa angielskich purytan podjęła ryzyko. Opłaciło się a dzisiaj ich potomkowie są uznawani za amerykańską arystokrację. Odpoczywam sobie na leżaku i zanim dowiem się czy spełniło się najskrytsze marzenie jednego z rudych bliźniaków pomyślałam o jednym ze swoich marzeń: może kiedyś Marketing Sieciowy dzięki determinacji, oddaniu i uczciwości ludzi w niego zaangażowanych będzie nazywany arystokracją biznesu…?