BC

195
0
Share:

 Podczas mojej ostatniej wizyty w Krakowie zwróciła moją uwagę pewna rzecz. Mój dobry znajomy pracuje w barze słynącym z dobrych potraw z ryb. Właściciel ma kilka takich barów/restauracji. Także poza Krakowem. Mój znajomy pokazał mi w centrum miasta knajpę o bliźniaczo podobnej nazwie (zamiast „ambasada” nazywała się „ministerstwo”) i łudząco podobnej ofercie kulinarnej.

Znajmy cieszył się z tego co z początku wydawało mi się dość osobliwe. Po chwili dotarła do mnie argumentacja znajomego: gdyby nasza oferta była do kitu nikt nie chciałby jej kopiować, prawda…?

Rzeczywiście. Podobno tylko Chińczycy nie mają takich skrupułów i kopiują wszystko, nawet to, co niekoniecznie jest popularne i rokuje dobrą sprzedaż.

Oczywiście, klienci nie dają się nabrać i chcąc zakosztować dobrego śledzia pójdą tam, gdzie od początku był serwowany. Ale którzy klienci? Tylko świadomi. Pozostali dadzą się nabrać. A dadzą się nabrać bo ktoś zakładając swój własny biznes posłużył się cudzym pomysłem. Intuicyjnie czujemy, że to nie w porządku. Co innego jest inspiracja a co innego plagiat. Bardzo wyraźnie widać to w sztuce. Plagiat nie znajduje żadnej akceptacji, żadnego pobłażania. Inspiracja może czasem świadczyć o talencie a przede wszystkim jest uznawana za coś nie budzącego wątpliwości moralnych.

Ostatnio wpadł mi w ręce ciekawy artykuł o pewnej piramidzie finansowej http://www.networkmagazyn.pl/dascoin-wstawimy-tyle-kitu-ile-rama-w-oknach-pomiesci

Jak na dłoni widać plagiat. Twórcy BitCoina mogą się czuć dumni. W końcu ich pomysł okazał się tak trafiony, że jest kopiowany w setkach odsłon. Radość może być jednak przedwczesna. Po pierwsze nieuczciwe klony BC zabierają potencjalnych klientów. Ale to nie jest powód do narzekań. Na tym polega wolny rynek, że trzeba umieć zmierzyć się z konkurencją. Groźniejsza jest inna rzecz: psucie rynku. Nieuczciwa konkurencja deprecjonuje całe przedsięwzięcie. W konsekwencji cierpi na tym całe środowisko, w tym także uczciwi gracze.

Dlaczego o tym piszę? Przecież nie zajmuję się wirtualnymi walutami. Ale przykład BitCoina i jego nieuczciwych naśladowców uświadamia kilka rzeczy.

Po pierwsze trzeba być ostrożnym. Nigdy dość napomnień, przypomnień, ostrzeżeń. Jeśli inwestujesz swoje pieniądze w jakąś firmę a ona ma do zaoferowania tylko formularz kontaktowy – to już jest powód aby się powstrzymać. A zarejestrowanie firmy na Seszelach, z kapitałem z Wysp Dziewiczych i zarządem powiązanym z firmami z Wysp Zielonego Przylądka to już praktycznie wątek przesądzający.

Po drugie jeżeli ktoś kopiuje nasz pomysł na biznes to znaczy, że… mieliśmy rację.

I tak właśnie jest z Marketingiem Sieciowym. Pomysł jest trafiony, świetnie się rozwija, ma doskonałe perspektywy, przyciąga fantastycznych ludzi. A konkurencja…? Coś tam przeczytała, niewiele z tego zrozumiała, nieudolnie skopiowała ledwie kilka pomysłów. I co wychodzi? Kolejna piramida finansowa. Nie Sieć, ale właśnie prymitywne oszustwo. Prędzej czy później prawda wychodzi na jaw, ale po drodze kilka osób może się nabrać. No i może ucierpieć sama idea MLM. Na szczęście z Marketingiem Sieciowym jest tak, że jego marka jest już uznana a z zagrożeniami umiemy sobie radzić. Najważniejsze jednak, że przy okazji wychodzi najważniejsza różnica między oryginałem a podróbką: oryginał jest uczciwy a podróbka nie. Tak jak już kiedyś mówiłam: bycie uczciwym to bardzo opłacalny interes…